Go Daddy (and Mummy) Meet GoDaddy – Hosting na sto fajerek i więcej.




Founded by Bob Parsons in 1997, The Go Daddy Group has grown to include more than 26.1 million domains under management. We offer a complete product line, including comprehensive hosting solutions, Web site creation tools, Secure SSL certificates, personalized email with spam and anti-phishing filtering, e-commerce tools and more.

Mam wielką przyjemność napisać o jednym z najlepszych usługodawców, oferujących domeny i hosting blogów i stron internetowych czyli o GODADDY. Czynię to po doświadczeniach z licznymi oferentami, poczynając od firm polskich przez darmowe hostingi zagraniczne (o któych będę jeszcze w przyszłości pisał), a kończąc na gigancie w rodzaju Yahoo. Aż trafiłem na Goddady.com i tu ściągam swoje domeny (Kaduk.Info, Kaduk.US, Deszcz.Net, Deszcz.Info, Wojcicki.Info, PressComments.Info i MediaComments.Info) i powolutku zagospodarowuję wynajęty obszar.

Transfer tylu domen ma też swój merkantylny sens, albowiem po opłaceniu ok. 8 dolców za tę operację od firmy otrzymuje się bezpłatny hosting typu “Economy”, pozwalający na założenie 10 baz MySQL i zapełnienie serwera (5 Gb) przy pomocy automatycznego installera, działąjącego z podstrony GoDaddy Hosting Connection, zawierającej kilkadziesiąt programów skryptowych. Możemy więc zainstalować w minutę wspaniały WordPress na blog lub stronę albo jakiś portal czy rozbudowaną galerię. Poczujemy się więc królami internetu, mając do swojej głównej strony podłączone na subdomenach galerie, strony download’u, strony na linki, quizy i ankiety, strony reklamowe, edukacyjne, blogi, wiki i wiele innych. Oprócz tej obfitości zażyczmy sobie poczty, dodatkowego bloga z podcastami (Quick BlogCast), albumu ze zdjęciami (Online PhotoFiler), szybkiej strony, zbudowanej za pomocą łatwego programu on-line (WebSite Tonight), a na początek strony zapowiadającej nasz przyszły sukces – Starter/For Sale WebPage (for sale – bowiem możemy chcieć kiedyś tę stronę sprzedać wraz z domenąi= i ogłosić to na specjalnie do tego przeznaczonej witrynce. Ufff!

I to wszystko działa (sprawdzam to codziennie, (jedynie WebSite Tonight dość ciężko chodzi) za jedyne 4,5 dolara miesięcznie z domeną, oferowaną za niecałe 2 USD. I co Wy na to, skazani na jednorazowe opłaty za usługi naszych kilku czołowych usługodawców w wysokości 200-300 złotych? Na jednym forum, poświęconym hostingowi jakiś miły dyskutant zwrócił mi uwagę, żebym nawet nie porównywał GoDaddy z polskimi usługami, bowiem to mija się z celem i powrócił do sporu, który z naszych dzielnych hosterów daje więcej. Powiem szczerze, że w zasadzie nie ma tu nad czym się zastanawiać tylko brać.

Jedno, jedyne – ale ważne “ale”: witryna jest lengłydżu, a więc podstawy angielskiego należy posiadać. Taki to globalny świat.

Digg!

Fikcja czyli niskie IQ


I ledwo wziąłem się za sprawdzanie stron, oferujących hosting, to już się naciąłem za sprawą IQ.pl. Usługę “Basic” czyli 1 Gb dysku i 5 baz MySQL anonsują na pierwszej stronie za 16 zł miesięcznie. Wyróżniają – rzecz jasna – graficznie ową radosną dla potencjalnego klienta informację. Rozentuzjazmowany amator serwerów klika na “szczegóły” i dowiaduje się zdumiony i srodze zawiedziony, że płatności na raty (jakie to raty?) brak.

Oznacza to, że możemy się pożegnać z ponętną wizją profesjonalnej usługi za 16 PLN, płatnych miesięcznie. Figa z makiem i tyle…. .

Digg!

Jak zostać samodzielnym blogerem?


Dobrze, że w poprzednim (czyli w poniższym) wpisie zacząłem omawiać firmy hostingowe. Przecież przychodzi na dumnego i twórczego autora bloga taka chwila, w której chciałby się uwolnić od ograniczeń narzuconych przez właścicieli wielkich witryn usługowych, oferujących gotowe blogi (Blogger, WordPress.com, LiveJournal itp). Autor taki zaczyna szukać (niech mi Czesi wybaczą to słowo) taniego hostingu, aby na “swoim”, wynajętym serwerze umieścić jakąś inteligentną instalację blogową i mieć nareszcie stronę pod własnym adresem (potrzebna więc jakaś bardzo tania domena), którą może wzbogacać barwnymi i pomysłowymi szablonami oraz wtyczkami, poszerzającymi jej funkcjonalność. Twórczy, ale ubogi bloger nie musi być mistrzem internetu, orientującym się w tajnikach wiedzy, dotyczącej narzędzi przydatnych w tworzeniu stron i w obsłudze serwera. Dlatego będzie zwracał uwagę na kilka cech oferty zanim ją zaakceptuje – oto one:

  • Okres płatności krótszy niż rok, najlepiej miesięczny ewentualnie kwartalny.
  • Bezpłatna domena (nazwa.domenausługodawcy.pl) lub możliwość zarejestrowania taniej domeny własnej.
  • Wystarczająco duża ilość baz MySQL, najlepiej nielimitowana.
  • Koniecznie automatyczny instalator skryptów (Fantastico, Installatron itp), żeby sobie autor mógł zainstalować np. WordPress, Joomla, Mambo itp, itd.
  • Dobry kontakt z usługodawcą, aby pytania klienta nie szły na Berdyczów, tylko doczekiwały się rychłej odpowiedzi.
  • Łatwe dokonywanie płatności.

To tylko kilka cech, które powinna spełniać oferta – rzecz jasna – nie jest to katalog wyczerpujący zagadnienie. Spróbuję przetestować kilka lub kilkanaście witryn sprzedających serwis hostingowy, takich jak:
Klatka, IQ, Blink, NetEasy, NetMark i wiele innych,
które mi się nawiną pod klawisz.

Bardzo proszę, aby firmy , które mogą być niezauważone przez starca, stojącego na grobem same podały adresy swoich witryn w komentarzu, a ja na pewno wpadnę w ich gościnne progi (jak burza). Z góry dziękuję za odzew!!!

Digg!

Nareszcie hosting dla niezamożnych



Co mnie odstręczało w ubiegłych latach od polskich oferentów hostingu stron internetowych? Jak to co? Cena, a właściwie warunki płatności. Przy moich dochodach zapłacenie z góry 150-300 zł za roczną usługę było poważnym uszczerbkiem dla własnego portfela – po prostu – rencisty nie stać na taki jednorazowy wydatek. Nie stać na to także młodzieży, dysponującej skromnym kieszonkowym i wielu innych ludzi, którzy nie urodzili się w blasku mamony.
Natomiast zachodni usługodawcy mimo, że mają do czynienia za znacznie zamożniejszą klientelą, okazali się lepszymi kupcami. Oferowali mianowicie usługi płatne miesięcznie, kwartalnie, półrocznie i rocznie. A na zapłacenie 5-9 dolców miesięcznie już nawet mnie stać. I dlatego korzystam z kilku serwerów zachodnich.
Na szczęście dla polskich klientów, zwłaszcza tych niezbyt biegłych w czytaniu angielskich instrukcji, regulaminów lub e-maili nasze rodzime firmy od niedawna przejęły ten dobry zwyczaj pobierania opłat np. co miesiąc lub co inny krótszy od roku okres płatniczy.h
I tak właśnie czyni Prohost.pl, który proponuje serwery z automatyczną instalacją skryptów (co jest szalenie istotne dla początkujących klientów) i z nielimitowaną ilością baz MySQL (czyli możemy szaleć internetowo do upojenia). Przykładowy cennik za usługę “Starter” zamieszczam w postaci zrzutu.

Digg!